Ad maiorem Dei gloriam
naszej tej stronie się zmarło. he.
[ obowiązek i przywilej kochania. ]
Jest prosta sprawa. Jak wiadomo człowiek to istotą zdolną do miłości. I to, że każdy z nas może kochać, jest przywilejem, jest naszą wyższością nad resztą istot żywych. I na tym się nie kończy. Bo to, że każdy z nas może kochać, pociąga za sobą obowiązek. Musimy dać się pokochać.
I to nie raz jest sztuką dużo trudniejszą niż kochanie drugiego. Patrząc tylko na tę część naszej duszy która ma przywilej kochania, zastanówmy się. Jak może on zostać wypełniony, jeżeli osoba którą kochamy miłość odrzuca? Jak możemy tu mówić o szczęściu i przywileju, jeżeli w tym momencie odczuwamy największe z możliwych cierpień?
Ludzka natura i dusza, choć z pozoru bardzo złorzone, mają charakter puzzli. Jeżeli nie zbierzemy wszystkich elementów, to nic nam nie wyjdzie. Gdy ja, jako część układanki pokocham sąsiada, ale kogoś inneg miłości nie przyjmę, wszystko się rozsypie. Bóg nas stworzył jako wspólnotę, i tak też odnajdziemy szczęście. We wspólnocie przywileje i obowiązki przestają funkcjonować. Miłowanie i przyjmowanie miłości jest czymś naturalnym, oczywistym, jak za starych dobrych lat w Edenie. Po prostu.
Kochać i dać się pokochać.
ot co.
godzina: 10:22.17uśmiech z dnia: 12/8/2007
[ w nas pokłada nadzieję ]
kto w Nim pokłada nadzieję, ten się nie zawiedzie. To jest jasne.
Mniej jasne jest to, iż w nas, On również pokłada nadzieję. No i, często chyba się zawodzi.
Bóg pokładający nadzieję w swoim stworzeniu. W rzeczy samej nie taką nadzieję jaką my pokładamy w Nim. Taką inną. Bo Bóg sam jest Najwyższym Dobrem, a więc jest też jedyną prawdziwą Nadzieją. Ale jeśli chcemy nazwać rzecz po ludzku, to chyba tylko w ten sposób.
Do czego zmierzam. W każdym znas jest coś innego. To nie podlega najmniejszej wątliwości. I każdy z nas ma inny świat. Może łączy nas to samo środowisko, rodzina, przyjaciele, mamy z czymś taki sam problem, ale zawsze są to inne, osobiste światy. Niepowtarzalne. Zawsze też się zazębiają. Właśnie tymi środowiskami, więzami rodzinnymi, przyjaźnią, miłością a nawet przejściem przez tą samą ulicę. Spotkanie się dwojga ludzi, obojętne w jakim wieku, jakiej płci, zainteresowań, jest zawsze zetknięciem się dwóch światów. Na różnych płaszcztyznach. Czasem tylko się widzimy, mijamy, czasem zamieniamy słowo, wdajemy się w dłuższą rozmowę. Niezwykłe Niepowtarzalności będące tajemnicą jasną tylko dla Boga, stykają się na płaszczyznach; fizycznych, duchowych, psychicznych.
Częstokroć zapewne, każdy znas widzi, coś niezwykłego przez drugą osobę. Przez rozmowę odkrywa. Przez spojrzenie rozjaśnia swe myśl. Przez chwilowy uśmiech poprawia nastrój. Nie raz też braliśmy z kogoś przykład, ktoś był lub jest naszym autorytetem.
I w tym Bóg nasz pokłada nadzieję. W tych światach ścierających się ze sobą. W naszych oczach chcących zobaczyć.
Miejmy świadomość tego, iż jesteśmy dla ludzi widoczni. Że wśród zmęczenia i zabiegania często ktoś przystaje i spogląda. Może akurat na nas. Na nasz świat. I od tego zależy co dalej zrobi. Jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Czy tego chcemy czy nie, musimy się starać żyć tak, abyśmy mieli w sobie wzajemnie siłę. Nie mamy prawa twierdzić, iż nasze życie nikgo nie powinno obchodzić. Iż to co robimy, jest tylko naszą sprawą. Jako wspólnota, Kościoła, rodziny, czy po prostu ludzkości jesteśmy odpowiedzialni za naszych bliźnich. Tych znanych i nieznanych. Musimy się starać być dla nich podporą, aby mogli czerpać z nas ta jak my czerpiemy z ich uśmiechu, nadziei, miłości, wiary. Będziemy się w ten sposób utwierdzać. Razem docierać coraz dalej. Nie tyle nasze światy będą się stykać, ile przenikać Bogiem.
Nie wiemy dla ilu osób w życiu byliśmy Opatrznością. Ile razy działał przez nas Bóg. Często nawet nie wiemy, przez kogo Najwyższy przeszedł z mocą do nas samych.
Winniśmy tedy, nie tylko pokładać w Nim najdzieję, ale też spełniać Jego marzenia, o doprowadzeniu do Chwały Nieba wszystkich ludzi.
I tu, paradoksalnie brzmią już same "marzenia Boga", który przecież może wszysto. Antynomicznym jest spełnianie Jego pragnień, przez niedokonałych i grzesznych ludzi, z prostego powodu - iż nawet gdy upadniemy, zamiast dodać komuś sił, staniemy się dla bliźniego udręką, pokładając nadzieję w Panu nigdy się nie zawiedziemy. Nawet z naszego najgorszego upadku Pan Zastępów, wyciągnie dla nas dobro, o jakim nam się nie śniło. Nam i każdemu z kim się zetkniemy.
Pamiętajmy więc ile od nas zależy. Ile marzeń możemy spełnić. I to marzeń samego Boga.
...
wszystkie światy o ile ślimaczą się
z Panem, bywa, że muszą być opatrznością -
gdy przyjmą, że pokłada w nich nadzieję
żaden świat tego nie widzi, kim jest dla
drugiego, i nie wie, że ten Trójkąt
na Jego niebie, to czyiś świat
bo Bóg nie działa nigdy sam
z każdego świata chce
zrobić Opatrzność
Oczy też miejmy otwarte, aby przyjmowanie Opatrzności światów innych ludzi było nam pomocą i podporą.
godzina: 21:10.14uśmiech z dnia: 15/2/2007
[ kobiety mają gorzej, bo światem rządą mężczyźni ]
he. właśnie sobie czytam artykuł o Partii Kobiet, i nie mogę, no na prawdę nie mogę wyjść z podziwu, jakie brednie potrafią wymyślić moje rodaczki. Matka Polka. Absorbujące. Polska jest kobietą. Szokujące.
Manuela Gretowska deklaruje się jako katoliczka, jest matką i moją zapewne też i Waszą rodaczką. W postulatach partii znajdują się natomiast podpunkty takie jak; refundacja środków antykoncepcyjnych czy możliwość samostanowienia w kwestiach planowania rodziny. W drugim punkcie chodzi oczywiście o aborcję, która zdaniem owych "Matek Polek" jest niezbędna aby kobiety mogły być wolne.
Przepraszam, od kiedy możność zabijania świadczy o wolności? jak dla mnie, jest to raczej zniewolenie. Wolnością jest miłość, której nie widzę w "matce" zabijającej własne dziecko, bo jest niewygodne.
Ale przecież dzieci nie mogą kolidować z życiem i karierą kobiety modernistycznej, światowej, mającej ogromne ambicje, wizję swojej przyszłości! I żadne dziecko nie ma prawa tej wizji zakłucić! Kobieta modernistyczna jest gotowa oddać życie za swoje ideały. Szkoda tylko, że mówimy tu o życiu dziecka. A gdzie jego wolność?
Reszta postulatów choć nie mniej abstrakcyjna, nie rzuca się aż tak wyraźnie w oczy, przy postawieniu obok niej nauki Koscioła. Nie zamierzam tedy przyglądać się im bliżej.
Chcę tylko powiedzieć, że kobieta nie jest byle kim. Powinna mieć świadomość daru jaki został jej przekazany, a którego nigdy nie dostanie mężczyzna. Kobieta może dawać życie. Jest też absolutnie inna od mężczyny pod względem psychicznym. Inaczej patrzy na świat. Inaczej kocha. Ma intuicję.
Kobieta i mężczyzna wzajemnie się uzupełniają. Potrzebują siebie. Nikt tu nie jest lepszy, nikt gorszy. Po prostu są inni. I Partią Kobiet się sprawy nie załatwi. Kobieta nie bedzie nagle szczęśliwsza dlatego, że legalnie zabije dziecko. I wcale nie rozwiąże jej problemów fakt podwyższenia płac, zasiłek za to, że dobrowejnie odeszła od męża. To nic nie załatwi. Kobieta winna jest mieć szacunek do samej siebie, do tego kim jest, do tego co jest jej powołaniem. Macierzyństwo, miłość, opieka. Bynajmniej nie karzę siedzieć kobietom w domu, prać i prasować, sprzątać i gotować. Nie. Nic z tych rzeczy. Marzę jednak o tym, by każda kobieta wiedziała, jak wiele dobra ma w sobie. I ile od niej zależy. Ile zależy od tego jak ona wychowa dzieci, od tego jak je będzie kochać. Z chwilą gdy kobieta zacznie o siebie dbać i mieć szacunek do własnej osoby, mężczyźni zauważą bo muszą zauważyć, jak cennym jest ona darem. Tak jesteśmy stworzeni. Dbając o to, co w nas najpiękniejsze, zyskujemy miłość, szacunek i uznanie. Zarówno kobiety jak i mężczyźni.
Dbajmy więc. Bo warto.
godzina: 21:35.03uśmiech z dnia: 21/1/2007
[ Miłość największą karą ]
Tak sobie uświadomiłam, że Miłość i miłosierdzie potrafią być ogomną karą dla człowieka.
Kiedy zchrzanisz wszystko, masz w nosie wszystko, wszystko jest dla Ciebie niczym. Siedzisz w syfie i ani myślisz się ruszać, bo to przecież nie ma sensu. Każdą pomoc odpychasz od siebie. Chcesz, zeby wszscy dali Ci święty spokój. Wtedy taki jeden Natrent w postaci Boga Miłosiernego stoi, i ma w nosie to, że Ty masz Go w nosie. Gneralnie w wielkim skrócie; kocha.
I co zrobić? No już tylko płakać, że się jest tak nie czułym gburem.
To naprawde potrafi boleć, że kogoś odrzucasz, mimo jego miłości. Że po prostu ranisz, bo chyba tym ranimy Go najbardziej. Nie chwilowym odrzuceniem przez grzech i ludzką ułomność, ale przez zatwardziałość serc i odrzucenie tego co nam daje. W takich chwilach Miłość jest nie do zniesienia. Boli pierońsko. I jest najpiękniejsza.
Oj, mój Boże. Uwielbiam Cię właśnie za to, że nagrodą potrafisz skarcić. Skarceniem doprowadzić do największej radości.
alleluja
godzina: 23:22.21uśmiech z dnia: 13/11/2006
[ Psalm -1 ]
Moje serce się pyszni
i oczy moje są wyniosłe.
gonię za tym co wielkie
i co przerasta moje siły.
o Tobie mówi serce moje,
uciekaj z przed Jego oblicza
bowiem ogarnął mnie strach i udręka
nie jestem godzien zamieszkać
ni spojzeć na Twą Górę Świętą
gdyż mam ręce skalane
i nieczyste serce.
złorzeczę bliźniemu
nie dotrzymuję przysięgi dla siebie niekorzystnej,
daję się przekupić przeciw niewinnemu.
za przyjaciela mam złoczyńcę,
nie szanuję Twoich wyznawców,
wciąż upadam,
nie umiem zaufać miłosierdziu Twemu,
to co marne bierze górę nade mną,
zbłądziłem, stałem się występnym
najpodlejszym pośród synów ludzkich.
obłuda się rozlała na moich wargach,
w sercu swym złość gromadzę,
wypowiadam puste słowa,
obmyślam cudzą zgubę.
Usłysz Jahwe kiedy głośno wołam,
obruć mnie w proch,
podepcz i odrzuć od siebie,
zniszcz mnie,
niech węgle ogniste i siarka
padają na mnie, wiatr palący
niech będzie mym udziałem,
niechaj na zawsze zniknę z przed Twego oblicza,
albowiem nie jestem godny dostąpić Twego miłosierdzia.
To mówi Pan:
Pokropię cię hizopem, a staniesz się czysty,
obmyję cię, a nad śnieg wybielejesz
zabiorę ci serce z kamienia, a dam serce z ciała,
bo jam jest Bóg miłosierdzia,
Twoja skała i schronienie,
opoka mocy twojej i twoja ucieczka,
twoja nadzieja i zbawienie,
do mnie się uciekaj
a nigdy więcej się nie zachwiejesz,
szukaj mojego oblicza,
a posadzę cię pośród spawiedliwych.
Innymi słowy, daj człowieku mi wreszcie wybaczyć,
te twoje nieprawości.
Coś w ten deseń mi się zdaje, powiedział mi dziś, gdym Mu suszyła głowę,
że ze mnie to już nic nie bedzie. Czyli psalm minus piewszy.
jest nadzieja, i to całkiem spora.
godzina: 23:01.38uśmiech z dnia: 3/11/2006
[ Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam że śnimy ]
Usta nasze były pełne smiechu, a język śpiewał z radosci.
Tak mi się przypomniał kawalek psalmu. Gdy Pan odmianił los Syjonu... Czas przeszły dokonany. Jakie wtedy wszystko było piekne. Odmienił. To znaczy, że wcześniej wcale nie było dobrze. Ale odmienił, i język śpiewał z radości. Pięknie. Wydawało się nam, że śnimy. To było tak niesamowite, że aż nierealne. Tymczasem dla Boga, normalka.
Dalej przypominają mi się słowa, szły jakoś tak;
Odmień znów nasz los o Panie, jak odmieniasz strumienie na południu.
No i klucha. Odmień znów. Czyli jakoś na długo ta Jego odmiana nam nie starczyła. Zrobiła się nudna. Trzeba było nabroić. I to powaznie. A teraz brojenie też się znudziło. Tzeba zawołać do Pana. I to trwożnie.
A On się wcale nie obraża. Moja mama tez się nie obrażała, jak broiłam w koło, obcinając kotam wąsy, w dniu w którym miały statować w konkursie na "najdłuższe kocie wąsy", jak gdy Ona posprzatała całą kuchnię na błysk, mieli za niedługo przyjść goście, ja wywaliłam wszystkie garnki, zalałam wodą i "gotowałam zupę" z herbatników, ufafrałam przy tym cała kuchnię i okolice. Nie obrażała się. Było jej to nie w smak, ale nie strzelała "fochów z przytupem". Bo kochała, tego aniołka z różkami, jak zwykła na mnie mawiać.
Ale dlaczego tyle o niej piszę? Bo to jest nielogiczne, że Bóg nam wybacza, tyle razy. Odmienia nasz los, jak odmienia strumienie na południu. A jednak jest logiczne. I nie trzeba studiowac teologi, żeby dojśc do tego, dlaczego? Bo kocha. Ot tak.
I niech mi ktoś powie, że nie jesteśmy szczęśliwacami.
Idę wzdychać, aby odmienił znów mój los. Bo do przykładności w świętości było mi ostatnio dalej niż stąd na kozłówek.
Zostańcie w nadziei.
godzina: 22:53.42uśmiech z dnia: 2/11/2006
[ kocham, tak łatwo powiedzieć ]
Łatwo powiedzieć "kocham", trudniej wykonać. Kochać cały świat, też jest łatwo. A przynajmniej łatwiej kochać cały świat i wszystkich ludzi, niż każdego człowieka osobno.
Nie zastanawialiście się kiedyś, jacy byście byli, gdyby Was nie spotkało to coś, indywidualne dla każdego z Was? Gdyby każdy miał ojca i matkę, i szczęśliwe z nimi życie, gdyby nie było w jakiejś rodzinie alkoholu, gdyby się nie dażył wypoadek, gdyby nie ten jeden człowiek kiedyś spotkany, gdyby brat nie umarł, siostra nie była ciężko chora, rodzice wierzyli w Boga, albo gdyby nie wierzyli, gdyby Babcia jeszcze żyła, gdyby ktoś Cię wtedy nie skrzywdził, i gdyby ...
Gdyby coś się nie stało, albo coś było inaczej, o ileż inne było by nasze życie. O ile innymi bylibyśmy ludzmi. O ile gorszymi w oczach innych, lub tez lepszymi. O ile mniej by było strachu w naszym zyciu, o ile łatwiej było by ufać. O ile ciężej przebaczyć, o ile łatwiej było by wierzyć. O ile prościej kochać...
Jesteśmy inni. Każdy z nas jest inny, bo co innego go w życiu spotkało. Bo ma inny charakter i inaczej na to samo wydarzenie zareagował.
Jedni się boją zaufać, bo zostali zdaradzeni. Inni są po prostu chamscy, bo nie zaznali miłości. Jedni piją, bo w domu pili. Inni się boją, bo zostali zranieni. Wyzywają, bo byli wyzywani. Płaczą, bo nie potrafią inaczej. Są uparci, bo pragną. I niestali, bo nie mają pewności.
I trzeba ich kochać. Trzeba kochać kobietę, która wyzywa uczniów przy tablicy, bo jej mąż umiera, a ona sobie z tym nie radzi. Trzeba kochać jego, który pije, bo oni też pili. I tego który jest chamem, bo nie zaznał miłości. I ją która ucieka przed światem, bo została skrzywdzona.
Trzeba nam kochać wszystkich których spotykamy, bo tylko miłością możemy im pomóc. Bo tylko miłością oni mogą pomóc nam. Nigdy nie wiemy dlaczego dany człowiek jest taki a nie inny, dlaczego nas doprowadza do szewskiej pasji. Nie wiemy co przezył, co przezywa. I inni nie wiedzą co myśmy przeżyli, co wciąż przezywamy. Co w nas jest świerze, choć stało się lata temu. Co wciąż boli.
Nasza przeszłość odbija się na tym w jaki sposób podchodzimy, lub wręcz uciekamy od świata. Dlatego właśnie, musimy się kochać wzajemnie.
Wybaczać niewybaczalne. Bo tylko miłość uzdrawia z ran.
/Bóg jest miłością/
A nie jest winą człowieka, to jakim jest, bo stał się taki przez to co go spotkało (a to co nas spotyka, przychodzi z poza nas). Jego winą może być to, że się nie zmienia. A może nie zmienia się, bo nikt mu nie umie wbaczyć tego jakim jest, i kochać pomimo?
godzina: 22:48.58uśmiech z dnia: 9/9/2006
[ szczęścia nigdy dość ]
Właśnie sobie uświadomiłam ile mam w życiu szczęścia. We wszystkim co mnie spotyka. Ile mam szczęścia w sercu. Ile mam Boga. Ile radości w zwykłym chodzeniu po świecie. Ile szczęścia w uśmiechu, danym i otrzymanym. Ile Miłości.
Danke Panie B.
godzina: 22:09.16uśmiech z dnia: 31/8/2006
[ o banale i kiczu w Boskim Obliczu ]
chodzi o to, żeby zobaczyć, iż zarówno kicz jak i banał mogą mieć w sobie dużo piękna i wartości (juz sam tytuł jest banalny, kiczowaty i posiada rymy częstochowskie [tym razem o.Żubr mi nie pomagał;)])
Dobra, inaczej spróbuję się wysłowić. Chodzi o to, że nie możemy patrzeć na Boga oczami tego świata. Musimy spojrzeć własnymi.
Wtedy już nie będzie w Najwyższym ani kiczu, ani banału.
Tak właśnie.
Bo przecież kiczowatym jest to, że lubie, gdy mnie ktoś przytula. Kiczowatym także jest, moje sie lubowanie w dawaniu prezentów. Kiczowatym jest chęć pomocy.
Tak własnie. Miłość jest kiczowata.
Nie wiem jak w waszym środowisku, ale u mnie wszyscy są bardzo wyczuleni na kicz. wszystko co słodkie i kiczowate odrzuca.
A mała Miłość własnie taka jest. Słodka i w rozumieniu co po niektórych kiczowata.
Wydaje mi się to chore. To, że nie mogę pielęgnować małej miłości bo jest kiczowata.
I to, że przez uznanie powszechne, iż kiczem jest pisanie w zeszycie "alleluja", nie mogę tak pisać. A chcę. A czuję własnie tak, że potrzebuję się do kogoś przytulić. I że potrzebuje sobie napisać na sto różnych sposobów alleluja, dac komus prezent bez okazji, i pomóc staruszce przejść przez ulicę.
K-I-C-Z-!
I pytanie co teraz. A no figa z makiem z pasternakiem. Jeżeli nie pojrzymy na to tak po prostu, jak jest, to nasze miłości faktycznie staną się brzydko pachnącym kiczem.
A jeżeli spojrzymy czysto?
To to jest prawdziwa Miłość.
Bóg natomiast najczęściej obajwia się w tych małych miłościach, jeśli więc zawachamy się przed zrobieniem czegoś prostego i dobrego, z obawy przed niezrozumieniem, to tak jakbyśmy się wycofali na chwilę z Miłości. Schowali pod stół.
STOP KICZWI W MIŁOŚCI
chyba mi coś na mózg siadło
godzina: 23:05.30uśmiech z dnia: 17/8/2006
[ próbowałam ]
naprawdę starałam się przeczytać choc jedna nowinę z 2004 roku, ale wszystkie były tak głupie, że aż mi dech zapierało. Miały taka ilość błędów ortograficznych, że chciałam się schować sama przed sobą (np. "tesz" zamiast "też":) i wiem, że za rok, albo dwa to samo pomyślę o tej którą właśnie piszę (zwałaszcza, że już teraz nie uważam jej za szczyt moich zdolności intelektualnych) i zdaje mi się, że tu coś jest ważnego. Jest schowane, delikatnie przykryte. Wzrastanie.
Zdobywanie wiedzy (naprzykład w dziedzinie ortografii), wzbogacanie się o różne doświadczenia. Tu i na blogu mam przekrój przez (mamuta:)) samą siebie na przestrzeni kilku lat. To co teraz nie jest dla mnie najmniejszym problemem kiedyś było katastrofą, a to co teraz jest głupotą na którą spoglądam pobłażliwie i z lekkim usmiechem, kiedyś było szczytem mądrości.
I tu też jest spory ładunek dydaktyzmu (jak ja lubię to słowo!). W naszym własnym życiu, w naszej przeszłości możemy znaleść wiele różnorakich umocnień i podpowiedzi do tego co i jak dalej.
Bo jeżeli to co teraz jest dla mnie niczym, kiedyś było katastrofą, to niby czemu aktualna katastrofa ma nie zostać kiedyś unicestwiona? Z czasem też stanie się czymś błachym, nieistotnym. A skoro się tak kiedyś stanie, to czemu u diabła mam się nią teraz przejmować? Trochę napewno, bo nie można lekceważyć teraźniejszości, ale rozpaczać też nie należy, bo i po co. Taki Złoty Środek.
Złoty Środek w podchodzeniu do swojego i innych życia.
Spróbuję jeszcze raz... może teraz przeczytam choć jedną w całości :)
godzina: 11:15.45uśmiech z dnia: 10/8/2006
:: he.
|